Witold Szabłowski – „Tańczące Niedźwiedzie”

Trudno mi jednoznacznie stwierdzić, czy polecić tą książkę do przeczytania. Niewątpliwie jej mocną stroną jest dobór miejsc z których reportaże autor zamieścił w tym zbiorze. Są to z pewnością zakątki świata ciekawe i warte poznania, nieplasujące się jednak zbyt wysoko w rankingach najchętniej odwiedzanych. Są za to nieoczywiste i pewnie warte odkrycia.
Czytaj dalej

Vigdis Hjorth – „Wbrew Regułom”

Przeczytałam z przyjemnością. Skończyłam z żalem. Po opowieściach tego typu, na ogół nie spodziewam się zbyt wiele. Zakładając, że to lekka, optymistyczna, i łatwo-przyswajalna „literaturka” dla znudzonych gospodyń domowych. Toteż ochoczo przyznaję, że książka Vigdis Hjorth, pozytywnie mnie zaskoczyła. I to na każdej płaszczyźnie.
Czytaj dalej

Beata Sabała Zielińska – „TOPR. Żeby Inni Mogli Przeżyć”

Nie jestem miłośniczką chodzenia po górach. Jednak chętnie sięgam po książki których autorzy opisują nietuzinkowe profesje bohaterów i towarzyszące ich pracy wyzwania. Książka Beaty Sabały Zielińskiej napisana została z wnikliwością i dociekliwością, w pełni przedstawiając wyzwania i ogromne ryzyko, podejmowane na co dzień przez zawodowych i ochotniczych ratowników TOPR. . Przytaczane przez nich opowieści pozwalają zrozumieć mechanizm świadomego stawania w gotowości na każde wyzwanie po to, by narażając własne życie, ratować cudze.
Czytaj dalej

Tomasz Michniewicz – Chrobot

To moje trzecie podejście do twórczości Tomasza Michniewicza, to też sięgałam po nią raczej z mieszanymi uczuciami. Mocną zachętą był dość nietypowy koncept książki. Przedstawione są w niej mianowicie, niepowiązane ze sobą losy siedmiorga autentycznych bohaterów dojrzewających w tym samym czasie w siedmiu różnych i dość egzotycznych miejscach świata. (Finlandia, Indie, Japonia, Kolumbia, Zimbabwe, Uganda, USA, różnią się od siebie we wszelkich możliwych aspektach.
Czytaj dalej

Ja wciąż Tobie chlebem

Tęsknota co mnie nie opuszcza we śnie i serce budzi, niestety na próżno.
By zwątpić pewnie jeszcze jest za wcześnie, by nadal wierzyć na pewno za późno.
Bliskość, za którą dawno nikt nie tęskni, czułość po stokroć z drogi zawrócona,
dobroć niechcianym zawstydzona gestem, obojętności jednak nie pokona.

Oko przygasłe nagle w pół spojrzenia, Słowo przycichłe, co zamarło w krtani,
łza co wysycha bo jest bez znaczenia, modlitwa milknie, też się nie zda na nic.
Puste wieczory co miały być moje, wspólne poranki, co miały być niebem,
Na jutro czekam, i jutra się boję, Ty mi kamieniem, ja wciąż Tobie chlebem..